Powered By Blogger

sobota, 30 czerwca 2012

Stała Einsteina

Stała Einsteina to mało znany wzór pozwalający na szybkie określenie siły działania procentu składanego w pomnażaniu Twoich finansów w czasie. Dzięki niemu możemy zrozumieć również, jak ważna jest dziś konieczność ciągłej edukacji, a przede wszystkim… konieczność ciągłej edukacji finansowej. Dlaczego jest ona taka ważna? Sprawdźmy na konkretnych przykładach. Stała Einsteina Tak wygląda wzór opracowany przez Einsteina: 72 / % stopa zwrotu = podwojenie kapitału w latach Co oznacza ten wzór i jak z niego korzystać? Sprawdźmy go na dwóch poniższych przykładach. Lokata bankowa Załóżmy, że na lokacie bankowej uzyskujemy wynik 5% w skali roku. 72 / 5% = 14,4 To oznacza, że Twój kapitał w przypadku oprocentowania 5% w skali roku podwoi się już za… około 14,5 roku! Załóżmy, że Twoja inwestycja na dzień dzisiejszy to 10 000 zł. Zastanów się, jaki będzie Twój wiek za 14,5 roku? Masz już w głowie odpowiedź? Dokładnie wtedy wartość Twojej inwestycji wyniesie 20 000 zł. Za kolejne 14,5 roku będzie to „już” 40 000 zł. Czyli Twoje 10 000 zł potrzebuje aż 30 lat, by zwiększyć swoją wartość do 40 000 zł! Bardzo długo prawda? Zgadza się! Dlatego też spójrzmy na drugi przykład… Inwestycja poparta wiedzą finansową Mając wiedzę finansową Twoje pieniądze mogą pracować zdecydowanie lepiej np. dając 12% rocznie. Czy ma to duże znaczenie? Sprawdźmy kolejny przykład: 72 / 12% = 6 To oznacza, że Twój kapitał w przypadku oprocentowania 12% w skali roku podwoi się już za 6 lat! Tak, o 8,5 roku szybciej. Ile jest dla Ciebie warte ponad 8 lat Twojego życia? Masz rację – bezcenne! Załóżmy, jak w poprzednim przykładzie, że Twoja inwestycja na dzień dzisiejszy to 10 000 zł. Już za 6 lat będzie ona miała wartość 20 000 zł, a za 12 lat 40 000 zł, czyli dwa razy więcej niż w pierwszym przykładzie i szybciej o 2,5 roku. A porównując dalej? Za 18 lat 80 000 zł, za 24 lata 160 000 zł, a za 30 lat aż 320 000 zł. Wolisz mieć 40 000 zł, czy 320 000 zł? Odpowiedź jest oczywista. Jedyny wniosek, jaki się tutaj nasuwa to taki, że musisz edukować się w finansach. Dzięki praktycznej edukacji finansowej możesz podwoić swoje pieniądze w czasie 8,5 roku krótszym. W ciągu 30 lat możesz osiągnąć zamiast 40 000 zł aż 320 000 zł, czyli masz o 280 000 zł więcej! Najlepsza inwestycja Dlatego też najlepszą inwestycją, jaką możesz zrobić to inwestycja we własną edukację finansową. Jeżeli zastanawiasz się, czy warto płacić za wiedzę finansową to na podstawie powyższych przykładów oblicz, ile kosztuje Cię brak wiedzy finansowej. A co by było, gdybyś zamiast 10 000 zł zainwestował 100 000 zł? Czas to pieniądz, ale przede wszystkim edukacja to pieniądz. Zapraszam Cię na szkolenia z praktycznej edukacji finansowej.

Dlaczego Polacy boją się inwestować?

Dlaczego Polacy są często negatywnie nastawieni do inwestowania? Dlaczego boją się powierzać swoje pieniądze instytucjom finansowym? Dlaczego w konsekwencji trzymają swoje oszczędności na nieoprocentowanych rachunkach bankowych lub ewentualnie wybierają lokaty bankowe, które zwykle nawet nie chronią ich pieniędzy przed inflacją? Najczęściej mamy do czynienia z dwoma powodami takiej sytuacji. Pierwszy z nich to złe doświadczenia z dotychczasowych inwestycji, na których w najlepszym wypadku nie zarobili albo co gorsza stracili. Drugi powód to podejmowanie decyzji w oparciu o… reklamy telewizyjne. Często oba te powody kumulują się i występują łącznie skutecznie zniechęcając Polaków do inwestowania. Przyczyna obu sytuacji jest jedna – brak wiedzy finansowej. Złe doświadczenia Większość złych doświadczeń wiąże się zwyczajnie z brakiem wiedzy finansowej i konsekwencjami popełnianych błędów. Przykładem mogą być starty poniesione na funduszach inwestycyjnych w drugiej połowie 2007 roku i w roku 2008. Wielu Polaków kupowało na przełomie 2006 i 2007 jednostki funduszy inwestycyjnych w oparciu o wyniki historyczne ulegając emocjom i reklamom banków. Efekt był taki, że kupowali jednostki funduszy inwestycyjnych na szczycie hossy, czyli wtedy gdy były one drogie. Po każdej hossie następuje bessa. Nie mając podstawowej wiedzy finansowej nie uciekli z rynku akcji w odpowiednim momencie osiągając stratę. Kupili jednostki, gdy były drogie, a sprzedali je, gdy były tanie. Reklama dźwignią finansowej porażki Najgorszym z możliwych doradców jest reklama telewizyjna. Dla wielu Polaków telewizja równa się zaufanie. Niestety w zakresie reklam związanych z rynkiem finansowym trzeba włączyć myślenie. Dwa przykłady dlaczego warto: Hossa W momencie, gdy mamy na rynku hossę trwającą od dłuższego czasu i rynek zbliża się do jej szczytu fundusze inwestycyjne mogą pochwalić się dobrymi wynikami historycznymi za okres 3, 6 czy 12 miesięcy i… robią to bardzo chętnie. Przedstawiając wyniki historyczne liczą na to, że wielu odbiorców reklamy założy, że podobnie będą pracować ich pieniądze za kolejne 3, 6 czy 12 miesięcy i decydują się na zakup jednostek funduszy inwestycyjnych, w szczególności funduszy akcji. Banki, czy fundusze emitują reklamy w telewizji wtedy, gdy im się to najbardziej opłaca. Najczęściej ma to miejsce wówczas, gdy jednostki funduszy mają wysoką wartość, bo wówczas mogą one na tym najwięcej zarobić, wspomagając się dodatkowo wynikami historycznymi. Jaki ma to efekt dla naszego portfela? Kupujemy drogo, często następuje korekta na rynku, jednostki tracą na wartości i sprzedajemy je tanio. Podsumowując: kupiliśmy drogo, sprzedaliśmy tanio. Bank, czy fundusz zarobili, my straciliśmy. Bessa Gdy na rynku trwa od dłuższego czasu bessa bankom i funduszom nie opłaca się reklamować funduszy inwestycyjnych akcyjnych, bo mają one niską wartość. Opłaca się im natomiast pozyskiwać kapitał na to, by realizować własne inwestycje, czyli kupić dużo i tanio. W jaki sposób najłatwiej pozyskać kapitał? Tak! Lokata, prosta, bezpieczna z gwarantowanym, pewnym zyskiem. Czy bank proponując 5, 6 czy 7% w skali roku ryzykuje? Czy też może wie, że sam zarobi na tym wielokrotnie więcej, a co zarobi więcej zostaje w banku? O tym, czy da się zarobić na lokatach bankowych można toczyć długie dyskusje. Warto jednak analizować fakty. Ciekawe opracowanie wykonała w swoim raporcie firma Open Finance pisząc o tym, jak naprawdę można zarobić na lokatach bankowych. Krótkie opracowanie na ten temat można przeczytać na stronie serwisu Wirtualne Media Wnioski Działaj odwrotnie niż sugeruje Ci reklama w telewizji. Jeżeli widzisz reklamy funduszy akcji to możesz zacząć planować sprzedaż swoich jednostek. Gdy widzisz reklamy lokat bankowych szukaj dobrych inwestycji, np. opartych o fundusze akcji. Włącz myślenie i zacznij dbać o swoją praktyczną wiedzę finansową. Praktyczne rozwiązanie Na rynku jest już coraz więcej ciekawych szkoleń z zakresu praktycznej wiedzy finansowej. Sam mam przyjemność prowadzić takie szkolenia. Jeżeli chcesz się przekonać dlaczego warto zdobywać wiedzę finansową i ile kosztuje jej brak czekam na kontakt

poniedziałek, 4 lipca 2011

Schiff: wyrzucić dolary, kupować złoto
WST, Moneynews


Amerykańska gospodarka tkwi w depresji, nie wychodząc z recesji dzięki „luźnej” polityce monetarnej, więc byłoby mądre wyrzucić dolary do rowu i inwestować w złoto, twierdzi Peter Schiff, dyrektor wykonawczy i szef globalnych strategów w Euro Pacific Capital.

W wywiadzie dla Newsmax TV powiedział, że amerykański dolar może stracić od 50 do nawet 70 proc. swojej wartości.

„Wszystko co robimy, to wydawanie pożyczonych pieniędzy, to nie stymuluje gospodarki, ale stymuluje wszystkie problemy gospodarki, przez co czynimy ją jeszcze gorszą” – tłumaczy Schiff.

Dodaje, że sytuacja nie poprawi się dopóki władze nie odejdą od przyjętej polityki i nie pozwolą rynkowi na samodzielną korektę.

Przejście przez to może być bardzo bolesne, ale może doprowadzić do trwałego ożywienia, co byłoby bardziej korzystne dla wszystkich na dłuższą metę.

„Rząd musi przestać zagłuszać ból Novocainą” – wzywa Schiff.

Jego zdaniem, wszystko czego potrzebują obecnie Stany Zjednoczone by zrestrukturyzować gospodarkę to mniejsze wydatki, mniejsze zadłużenie, niższa konsumpcja, większe oszczędności, wyższa produkcja, mniej władzy, mniej regulacji.

WST, Moneynews

wtorek, 28 czerwca 2011

Inwestowanie tylko dla orłów

Im ryzykowniej poczynasz sobie na rynkach finansowych, tym lepiej musisz się znać na ekonomii.



Pamiętaj, jeśli uskładasz na koncie więcej niż 5 tysięcy dolarów, to natychmiast je inwestuj! W przeciwnym razie będziesz musiał iść do kościoła i przepraszać Boga za sknerstwo" — pouczał jednego ze współpracowników John D. Rockefeller. Ze skąpstwa powinno wyspowiadać się parę milionów Polaków, którzy niezmiennie wolą produkty oszczędnościowe od inwestycyjnych. Według najnowszego badania Instytutu Homo Homini zrealizowanego na zlecenie Deutsche Bank PBC, co piąty ankietowany gromadzi nadwyżki gotówki na lokatach. Równie popularne są konta oszczędnościowe. W funduszach pieniądze lokuje jedynie 6 proc. respondentów, 5,4 proc. gra na giełdzie, a 2,5 proc. korzysta z produktów strukturyzowanych.

— Kryzys ostudził entuzjazm do parkietu. No, ale podobno idą lepsze czasy. Kto więc może sobie pozwolić na zamrożenie pieniędzy na rok czy dwa, powinien poważnie pomyśleć o inwestowaniu na giełdzie albo zrobić to w sposób pośredni, kupując jednostki funduszy akcji — zachęca Grzegorz Węsiora, niezależny doradca finansowy.

Z żyłką hazardzisty

Trudno nam mienić się odważnym społeczeństwem, jednak ostatnio znów rośnie liczba Polaków, którzy gotowi są podjąć ryzyko. Dowód: na koniec grudnia zeszłego roku biura maklerskie prowadziły 1,48 mln rachunków. Oznacza to 30-procentowy wzrost w stosunku do końca 2009 r. (dane Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych).

— To rekordowy przyrost, który można wytłumaczyć co najmniej dwoma czynnikami: ubiegłoroczną prywatyzacją PZU, a potem Taurona oraz pozytywnymi sygnałami płynącymi ze światowej gospodarki — wskazuje Grzegorz Węsiora.

Zdaniem eksperta, kto wycofał się z parkietu w okresie dekoniunktury, nie postąpił słusznie. Cytuje jednego z szefów polskich banków, który w środku kryzysu został zapytany przez dziennikarzy, jak zainwestowałby teraz milion złotych. Prezes bez wahania odpowiedział, że trzy czwarte tej sumy włożyłby na giełdę. Dlaczego? Bo nawet gdyby wszystko stracił, to do emerytury zdążyłby się odkuć.

Odwaga to jednak nie to samo co brawura. Najwięcej złych decyzji inwestycyjnych ma źródło w ignorancji. "Ryzyko rodzi się wtedy, gdy nie wiesz dokładnie, co robisz" — klaruje Warren Buffett, miliarder i inwestor giełdowy.

Kupowanie instrumentów finansowych bezpośrednio na giełdzie jest skomplikowanym zajęciem. Wymaga zarówno odpowiednich predyspozycji psychicznych, jak i dużej wiedzy matematycznej i ekonomicznej. Niestety, poziom wykształcenia w tych dziedzinach jest w naszym kraju zawstydzająco niski. Z tego powodu niewielu Polaków nadaje się do gry na giełdzie — jak w wywiadzie dla portalu Money.pl zauważa ekonomista Alfred Adamiec.

Odważnie i rozważnie

A jeśli ktoś oczekuje większych zysków, choć orłem z ekonomii nie jest? Takiej osobie pozostają fundusze inwestycyjne, które jednak, zamiast pomnożyć kapitał, mogą znacznie go uszczuplić. Przypomnijmy sobie rok 2008, kiedy to wielu Polaków potraciło często nawet kilkadziesiąt procent oszczędności.

— W okresie spadków na giełdzie warto postawić na bezpieczniejsze fundusze mieszane i stabilnego wzrostu, które przenoszą powierzane im pieniądze między inwestycjami pewnymi — np. obligacjami — a ryzykownym parkietem. W czasie koniunktury lepsze są fundusze agresywnego wzrostu, których celem jest maksymalny przyrost wartości kapitału, dający przy tym niewielki dochód bieżący — sugeruje Grzegorz Węsiora.

Dla tych, którzy chcą iść na całość, optymalnym rozwiązaniem są fundusze akcyjne, które podczas giełdowej hossy pozwalają zarobić nawet 50–70 proc. w skali roku. Można wybierać między rynkiem polskim, europejskim, amerykańskim. Ale nie tylko. Osobom o grubym portfelu i długim horyzoncie inwestycyjnym niektóre towarzystwa oferują także fundusze BRIC, czyli Brazylii, Rosji, Indii i Chin.

— Są to rynki wschodzące, a nie rozwinięte, a więc stosunkowo mało przewidywalne. Na tamtejszych giełdach następują szybkie wzrosty i równie gwałtowne spadki. Dlatego prawdopodobieństwo poniesienia strat jest tak samo duże jak szansa osiągnięcia niebotycznych zysków — ostrzega Marek Zuber, ekonomista i analityk rynków finansowych.

Pod prąd

Nie tylko decyzje związane z giełdą wymagają ponadprzeciętnej odwagi. Prawdziwego śmiałka możemy poznać po tym, że szuka obiektu z perspektywami wzrostu, który nie został jeszcze odkryty przez innych. Jeśli myśli inwestora poruszają się po wytartych koleinach, wartość jego działania będzie spadać, gdy na rynku zaczną pojawiać się nowi gracze ze świeżymi pomysłami — uważają autorzy książki "Private asset Wealth management" pod redakcją Katarzyny Gabryelczyk (Wydawnictwo C. H. Beck, 2009). Podręcznik zawiera informacje o wielu intrygujących sposobach lokowania i zarabiania pieniędzy — takich jak fundusze luksemburskie, towarowe i "grzeszne", obligacje śmierci czy inwestycje w drogie kamienie, metale szlachetne bądź w sztukę.

— Im więcej mamy pomysłów na pomnażanie kapitału, tym lepiej. Dobra dywersyfikacja portfela to podstawa skutecznego inwestowania. Powinny się w nim znaleźć także bezpieczne produkty, by potencjalną stratę zrównoważyć przez stabilny i pewny dochód — zauważa Emil Szweda, analityk Open Finance.

Trzymanie części pieniędzy na lokatach i kontach oszczędnościowych — dodaje — wcale nie świadczy o braku charakteru. Raczej o przezorności. Najważniejsza zasada inwestowania głosi: zawsze idź pod prąd!

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Godna emerytura jest możliwa. Pod warunkiem, że sam o nią zadbasz.



Zabraknie pieniędzy na emerytury — ostrzegają eksperci. Z symulacji wynika, że świadczenie z pierwszego i drugiego filara wyniesie nie więcej niż połowę ostatniego wynagrodzenia. A to oznacza, że wielu z nas czeka życie na krawędzi ubóstwa. Nie tylko kolejne rządy, ale i pracodawcy uważają, że "liczy się tu i teraz". Program emerytalny realizuje jedynie 27 proc. polskich przedsiębiorstw i ta liczba ani drgnęła w ostatnich latach — wynika z badań firmy Mercer. Zatem brutalna prawda jest taka, że sami musimy zadbać o spokojną i dostatnią starość.

Ziarnko do ziarnka

Tymczasem — jak zauważa Agnieszka Rudnicka, starszy menedżer produktów w Raiffeisen Bank Polska — Polacy umieją odkładać pieniądze na krótko: na wakacje, samochód, remont mieszkania. Uważamy, że w dłuższej perspektywie na oszczędzanie nas nie stać. Inwestowanie rezerwujemy dla ludzi bogatych. A to błąd.

— Niewielkie kwoty gromadzone regularnie tworzą kapitał na przyszłość. Zwłoka oznacza jedno — im dłużej trwa, tym więcej będzie trzeba odłożyć w każdym kolejnym miesiącu, by nadrobić stracony czas — wskazuje Agnieszka Rudnicka.

Wtóruje jej Emil Szweda, analityk Open Finance, który do znudzenia powtarza klientom, że konsumpcja nie może pochłonąć wszystkich ich zarobków i oszczędności.

— Zasada jest prosta: im bliżej do zakończenia działalności zarobkowej, tym większą część bieżących dochodów należy przeznaczać na lokaty i inwestycje. Jeśli pracownik ma 25 lat, wystarczy, że odkłada co miesiąc 5-10 proc. pensji. Natomiast jeżeli ktoś o starości zaczął myśleć dopiero po 45. roku życia, to i jedna trzecia wynagrodzenia nie wydaje się kwotą zbyt dużą — stwierdza konsultant.

Natomiast Piotr Warski, niezależny doradca finansowy, dodaje, że nie należy zakładać, że po przejściu na emeryturę nasze potrzeby konsumpcyjne spadną. Raczej będziemy chcieli żyć na dotychczasowym poziomie. Owszem, odejdą wydatki na dzieci, ale pojawią się nowe, związane na przykład ze zdrowiem. Zatem nasze konto powinno być zasilane co miesiąc kwotą nie mniejszą niż ostatnie wynagrodzenie.

Do dodatkowego oszczędzania i inwestowania w przyszłość eksperci szczególnie mocno namawiają osoby prowadzące działalność gospodarczą i zatrudnione np. na podstawie umowy o dzieło oraz rolników. Większość z nich odprowadza przecież minimalne składki do ZUS lub KRUS. Bardziej zapobiegliwe — według analityków — powinny być również kobiety. Powód: statystycznie wcześniej przechodzą na emeryturę i żyją dłużej od mężczyzn — czyli na gromadzenie kapitału mają mniej czasu.

Morze możliwości

W jaki sposób gromadzić dodatkowy kapitał na emeryturę? Na rynku finansowym możliwości inwestowania i oszczędzania jest wiele. Można wybierać spośród lokat bankowych, obligacji skarbowych, produktów strukturyzowanych, akcji, funduszy inwestycyjnych, albo kupić inwestycyjną polisę ubezpieczeniową. Wybór zależy od potrzeb, możliwości finansowych, czasu gromadzenia kapitału, a także — preferowanej skali ryzyka.

— Nie wrzucajmy wszystkich pieniędzy do jednego worka — lepiej dywersyfikować swój portfel. Dzięki temu nasze oszczędności będą podlegać mniejszym wahaniom w razie zawirowań na rynkach finansowych — wskazuje Agnieszka Rudnicka.

Inna rada menedżerki? W długim terminie, aby zebrać jak największy kapitał, warto — przynajmniej na początku — inwestować w instrumenty bardziej agresywne, np. fundusze akcyjne. Im bliżej końca oszczędzania, tym inwestycje powinny się stawać coraz bardziej bezpieczne. W praktyce oznacza to, że środki z funduszy akcyjnych należy stopniowo przenosić do funduszy bezpieczniejszych — np. stabilnego wzrostu, potem do obligacyjnych czy rynku pieniężnego.

Specjalistka Raiffeisen Banku poleca także inwestycyjne programy ubezpieczeniowe. Są przeznaczone dla osób, które chcą długofalowo inwestować, ale nie mają czasu ani odpowiedniego doświadczenia, aby samodzielnie inwestować na giełdzie. Ubezpieczenie z funduszami łączy najlepsze cechy funduszu inwestycyjnego, lokaty i ubezpieczenia na życie. Zapewnia jednak zyskowność potencjalnie wyższą niż lokaty bankowe i wiąże się z mniejszym ryzykiem niż to, które towarzyszy samodzielnemu inwestowaniu w papiery wartościowe. W ubezpieczeniu z funduszem mamy do dyspozycji fundusze różnych TFI, o różnej strategii inwestycyjnej, co pozwala lokować w produkty obarczone różnym ryzykiem.

— Dzięki formie ubezpieczenia na życie, konwersje jednostek pomiędzy funduszami nie są obciążone podatkiem od zysków kapitałowych. Pozwala to wykorzystać różnorodność oferty inwestycyjnej i w zależności od koniunktury zmieniać profil inwestycji, a przy tym korzystać z odroczenia zapłaty podatku dochodowego od zysku z inwestycji — 19-procentowy podatek płacony jest dopiero w momencie wypłaty środków — wyjaśnia Agnieszka Rudnicka.

Innym rozwiązaniem jest założenie indywidualnego konta emerytalnego (IKE). Można to zrobić, podpisując umowę z towarzystwem funduszy inwestycyjnych, z towarzystwem ubezpieczeniowym, bankiem lub domem maklerskim.

— Zaletą oszczędzania na IKE jest zwolnienie z 19-procentowego podatku od zysków kapitałowych, jednak z tego zwolnienia skorzystamy dopiero podejmując pieniądze po przejściu na emeryturę — tłumaczy specjalistka Raiffeisen Banku.

Popularną formą inwestowania jest także zakup nieruchomości. Poza tym można lokować w dzieła sztuki, złoto, numizmaty. Najprostszą formą pomnażania kapitału wydają się depozyty bankowe. Najbardziej — według analityków — nadają się one jednak do krótkoterminowego lokowania pieniędzy, a nie z myślą o przyszłej emeryturze.

Ekspert podpowie

Wybór produktów jest duży. Przed dokonaniem wyboru każdy powinien odpowiedzieć sobie na kilka pytań: ile możemy odkładać, jaką kwotę chcemy zaoszczędzić, jak długo będziemy inwestować i jakie ryzyko jesteśmy w stanie zaakceptować?

Emil Szweda zaleca przyjęcie postawy aktywnego inwestora, który co pewien czas modeluje swój portfel zależnie od tego, co się dzieje w gospodarce.

— Ktoś taki zawsze trzyma rękę na pulsie i nie pozwala, by hossa uśpiła jego czujność. Szybko reaguje na wszystkie zmiany. Ale do tego potrzeba choćby minimalnej znajomości zasad ekonomii — podkreśla analityk Open Finance.

A co z osobami, które z ekonomią są na bakier?

— Powinny spotkać się z doradcą bankowym, który przybliży im konkretne rodzaje produktów inwestycyjnych, dając szansę na stworzenie portfela, który jest dla nich optymalny — podpowiada Agnieszka Rudnicka.

poniedziałek, 23 maja 2011

Klienci coraz chętniej zerkają na fundusze akcji

Klienci coraz chętniej zerkają na fundusze akcji

Porównując obecną sytuację pod względem kształtowania się salda wpłat i umorzeń do funduszy inwestycyjnych do tej, z którą mieliśmy do czynienia pięć lat temu, można by oczekiwać jeszcze półtora roku wzrostów na giełdzie.
Więcej informacji

wykresplik graficzny

Z obserwacji danych dotyczących salda wpłat i umorzeń do krajowych funduszy inwestycyjnych jasno wynika, że klienci wycofują pieniądze z tzw. funduszy bezpiecznych (obligacji, rynku pieniężnego). Rychło w czas, można powiedzieć, bo ich stopy zwrotu (zwłaszcza tych pierwszych) w ostatnim czasie znacząco się obniżyły. Na 19 maja średnia roczna stopa zwrotu funduszy polskich obligacji nie przekraczała 3,5 proc., a przed rokiem o tej samej porze średni roczny wynik przekraczał 9 proc. Taka sytuacja nie jest oczywiście zaskoczeniem, bo w środowisku rosnących stóp procentowych, gdy RPP zacieśnia politykę pieniężną, fundusze obligacji zwykle tracą na wzroście ich rentowności, który oznacza spadek cen papierów w portfelach funduszy.

Jednocześnie zwraca uwagę delikatnie rysujący się trend wzrostowy w segmencie funduszy agresywnych – akcji polskich i zagranicznych. W pierwszych czterech miesiącach br. obydwie te grupy produktów wg danych Analiz Online pozyskały łącznie ponad 885 mln zł, z czego do tych inwestujących głównie poza granicami Polski napłynęło 885 mln zł, zaś pozostałe 110 mln zł zasiliło rachunki funduszy skoncentrowanych na krajowym rynku akcji. Fundusze obligacji i pieniężne w tym czasie zanotowały odpływ ponad 33 mln zł. Przy czym tylko z funduszy obligacji odpłynęło 1,36 mld zł, a sytuację uratował napływ do funduszy pieniężnych, które z uwagi na mniejszą wrażliwość na ryzyko stopy procentowej, ostatnio radzą sobie lepiej niż fundusze obligacji. Niemniej ogólny bilans jest zdecydowanie na korzyść funduszy akcyjnych.

Widoczny wzrost zainteresowania funduszami akcji teraz, gdy minęły już dwa lata od narodzin obecnej hossy, nie jest niczym specjalnie dziwnym, jeśli przyjrzeć się temu, jak wyglądało to przy poprzedniej takiej okazji. Na poniższym, ponad dziesięcioletnim wykresie WIG, nałożyliśmy roczne, kroczące salda wpłat i umorzeń funduszy akcji polskich i zagranicznych oraz funduszy obligacji i rynku pieniężnego. Warto zwrócić uwagę na przełom lat 2005 i 2006. Wydaje się, że teraz jesteśmy właśnie w podobnym punkcie. Wówczas, po ponad dwuletniej serii wzrostów WIG podwoił wartość, zaś stopy procentowe osiągnęły minimum na poziomie 4 proc. Towarzyszył temu wzrost napływu środków akcji oraz ich odpływ z funduszy obligacji.

(Kliknij aby powiększyć)

Klienci coraz chętniej zerkają na fundusze akcjiKlienci coraz chętniej zerkają na fundusze akcji

Źródło: obliczenia Open Finance na podst. danych serwisu Analizy Online.

Mniej więcej od początku 2006 roku do funduszy agresywnych trafiało więc z miesiąca na miesiąc coraz więcej pieniędzy. Taki stan rzecz utrzymał się przez półtora roku, aż do końca poprzedniego cyklu wzrostowego, czyli do połowy 2007 roku, przy czym w ostatnich miesiącach roczne saldo wpłat i umorzeń przekraczało 20 mld zł, co na wykresie obrazuje zielona linia, pnącą się niemal pionowo do góry.

Obecnie również jesteśmy ponad dwa lata od dołka, od którego WIG zyskał grubo ponad 100 proc. Jesteśmy w trakcie cyklu podwyżek stóp procentowych, a niska zyskowność funduszy obligacji powoduje, że klienci wycofują z nich pieniądze, a swoją uwagę coraz częściej kierują w stronę bardziej ryzykownych, ale jednocześnie potencjalnie bardziej dochodowych inwestycji, jakimi są fundusze akcji.

Gdyby zastosować prostą analogię i potraktować klientów funduszy inwestycyjnych jako swoisty giełdowy barometr, można by oczekiwać, że obecnie przed nami jest jeszcze kilkanaście miesięcy wzrostów na giełdzie, które wyniosą indeks w górę o ok. 100 proc. licząc od aktualnego poziomu. W tym czasie powinniśmy obserwować stale rosnące saldo wpłat i umorzeń w przypadku funduszy agresywnych i malejące w przypadku funduszy papierów dłużnych.
Na ile taki scenariusz jest możliwy? Po ostatnim kryzysie finansowym globalna gospodarka wciąż nie może podnieść się z kolan. Zadłużone po uszy państwa, które w ten sposób próbowały ratować świat przed jeszcze większą zapaścią, teraz muszą poradzić sobie z wysokim deficytem w finansach publicznych. Nieuniknione w takiej sytuacji wydaje się więc podniesienie podatków. To uderzyłoby w konsumentów, ale także w przedsiębiorców, których perspektywy rozwoju zmniejszą się. W takiej sytuacji trudno oczekiwać po akcjach dalszych wzrostów. Z drugiej strony, wg prognoz Międzynarodowego Funduszu Walutowego, globalna gospodarka ma w tym roku wzrosnąć o 4,8 proc. Najwięcej mają na tym skorzystać państwa rozwijające się, gdzie przewiduje się średni wzrost rzędu 6,5 proc. W przypadku gospodarek rozwiniętych ma to być tylko ok. 2,4 proc. Polskie PKB ma w 2011 roku wzrosnąć o 4 proc., a w przyszłym o 3,8 proc. Te prognozy pozwalają z kolei patrzeć z nadzieją w przyszłość i perspektywę dalszych wzrostów na giełdach czynią bardziej prawdopodobną.

piątek, 6 maja 2011

Monety z JP II

Ile można zarobić na złotych i srebrnych monetach z papieżem - cz. 2

W drugiej części artykułu o zarabianiu na monetach kolekcjonerskich zajmiemy się dwiema seriami monet wydanymi w latach 2003 i 2005: "Jan Paweł II, 25-lecie pontyfikatu" oraz Papież Jan Paweł II: 1920-2005". W wyliczeniach zaktualizowaliśmy cenę złota i srebra na tę z 4 maja. Kurs dolara w fixingu NBP z 2 maja nie zmienił się względem 28 kwietnia. Tak, jak w pierwszej części tekstu, ceny monet pochodzą z serwisu aukcyjnego Allegro.

» Ile można zarobić na złotych i srebrnych monetach z papieżem - cz. 1


Jan Paweł II, 25-lecie pontyfikatu

Moneta została wyemitowana 24 września 2003 roku w dwóch wersjach: srebrnej o nominale 20 zł i wadze 28,28 g oraz złotej, 200-złotowej, ważącej 15,5 g. Srebrna sprzedawana była w cenie 72 złotych, jej wartość kolekcjonerska wyniosła 51,6 zł. Złota kosztowała 940 zł, z czego 115,45 zł to wartość kolekcjonerska.

Kruszec Nominał cena emisyjna (zł) Wartość kolekcjonerska (zł) Wartość kolekcjonerska (%)
srebro (Ag) 20 zł 72 zł 51,6 zł 71,66%
złoto (Au) 200 zł 940 zł 115,45 zł 12,28%



Moneta srebrna jest obecnie sprzedawana w granicach 106,50 zł do 169 zł, co oznacza, że w ciągu 8 lat osiągnęliśmy stopę zwrotu na poziomie 48% do 135%. Wartość kolekcjonerska wynosi od -8,26% do 32% (spadła). Na samym kruszcu zyskaliśmy 465%. Gdybyśmy jako cenę kruszcu potraktowali cenę emisyjną monety, zarabiamy 60%.

Stan na 4 maja, godz. 11:00
Cena (min) Cena (max) Zysk (min) Zysk (max) Wartość
kolekcjonerska (min) Wartość
kolekcjonerska (max) Zysk
na surowcu cena emisyjna
/ surowiec
106,50 zł 169 zł 34,50 zł (47,92%) 97 zł (134,72%) -8,8 zł (-8,26%) 53,7 zł (31,77%) 94,9 zł (465,10%) 43,3 zł (60,14%)


undefined
Monetę złotą można sprzedać za 2950 zł - 3399 zł. Daje to 14-letnią stopę zwrotu na poziomie od 214% do 261,60 zł. Wartość kolekcjonerska to obecnie 24% - 34% (wzrosła). Na kruszcu zyskujemy 172%. Traktując cenę emisyjną jako cenę kruszcu jesteśmy "do przodu" 138%.

Stan na 4 maja, godz. 11:00
Cena (min) Cena (max) Zysk (min) Zysk (max) Wartość
kolekcjonerska (min) Wartość
kolekcjonerska (max) Zysk
na surowcu cena emisyjna
/ surowiec
2950 zł 3399 zł 2010 zł (213,83%) 2459 zł (261,60%) 708,97 zł (24,03%) 1157,97 zł (34,07%) 1416,48 zł (171,79%) 1301,03 zł (138,41%)


Chcesz zarabiać na giełdzie? » Załóż rachunek inwestycyjny


Papież Jan Paweł II: 1920-2005

Moneta ukazała się 29 czerwca 2005 roku, czyli niespełna 3 miesiące po śmierci Jana Pawła II. Pojawiły się dwie wersje: srebrna, o nominale 10 zł, wadze 14,14 g w cenie 46 zł oraz złota z nominałem 100 zł, ważąca 8 g i kosztująca 540 zł. Wartość kolekcjonerska pierwszej wynosiła 33,99 zł, natomiast drugiej 126,86 zł.

Kruszec Nominał cena emisyjna (zł) Wartość kolekcjonerska (zł) Wartość kolekcjonerska (%)
srebro (Ag) 10 zł 46 zł 33,99 zł 73,90%
złoto (Au) 100 zł 540 zł 126,86 zł 23,49%



Monetę srebrną rynek wycenia na 50 zł - 79 zł. Daje to sześcioletnią stopę zwrotu w granicach 8,7% - 72%. Wartość kolekcjonerska wynosi od -15% do 27%. Na samym kruszcu zyskaliśmy 380,2%. Gdybyśmy jako cenę kruszcu potraktowali cenę emisyjną monety, zarabiamy 25%.

Stan na 4 maja, godz. 11:00
Cena (min) Cena (max) Zysk (min) Zysk (max) Wartość
kolekcjonerska (min) Wartość
kolekcjonerska (max) Zysk
na surowcu cena emisyjna
/ surowiec
50 zł 79 zł 4 zł (8,7%) 33 zł (71,74%) -7,65 zł (-15,30%) 21,35 zł (27,03%) 45,64 zł (380,2%) 11,65 zł (25,33%)



Obecna cena monety złotej to 1470 zł. Stopa zwrotu z tej inwestycji wynosi zatem 172%. Wartość kolekcjonerska wynosi w tej chwili 21,23% ceny monety. Dzięki wzrostowi kursu złota zarobiliśmy 180%. Kupując 8 g złota po cenie emisyjnej monety, zarobilibyśmy 114%.

Stan na 4 maja, godz. 11:00
Cena Zysk Wartość
kolekcjonerska Zysk
na surowcu cena emisyjna
/ surowiec
1470 zł 930 zł 313,24 zł (21,32%) 744 zł (179,97%) 616,66 zł (114,20%)


Komentuje analityk Bankier.pl, Krzysztof Kolany
Wartość kolekcjonerska w przypadku „papieskich” monet wykonanych ze srebra po sześciu latach okazała się niższa niż w dniu emisji. Inwestycja w „numizmatykę” przyniosła w tym przypadku stratę, co zapewne wynikało z wysokiego nakładu tych monet.

Natomiast emitowane w znacznie mniejszych seriach monety złote przyniosły całkiem niezły przyrost wartości kolekcjonerskiej. Wniosek jest prosty: jeśli chcemy inwestować w metale szlachetne, to powinniśmy kupować monety bulionowe. Rozsądny inwestor monety kolekcjonerskie powinien zostawić kolekcjonerom.


Zwłaszcza przy zakupie srebrnych monet należy zwracać szczególną uwagę na wielkość emisji. Przykładem niezbyt dobrej inwestycji jest srebrna moneta z Janem Pawłem II o nominale 1 000 zł wyemitowana w 1982 roku. Znajdowała się ona w obiegu, dlatego większość tych dostępnych na rynku nie jest w stanie menniczym, co przekłada się na ich wartość - często jest sprzedawana poniżej ceny kruszcu, na którym została wybita. Słowem - bardziej opłaca się przetopić ją na sztabki.

Wszystkie monety ujęte w zestawieniu przyniosły zysk tym, którzy kupili je w dniu emisji. Główną przyczyną nawet kilkusetprocentowych wzrostów wartości jest trwająca hossa na rynku złota i srebra. Jeżeli jednak zależy nam głównie na inwestycji w kruszec, dużo bardziej opłacalne było kupno sztabek lub certyfikatów. Wartość kolekcjonerska wzrosła tylko w przypadku monet złotych, które emitowane były w niewielkiej liczbie. Przy srebrze, w najlepszym wypadku pozostała niezmieniona.

Oszczędzanie długoterminowe – przegląd produktów

Oszczędzanie długoterminowe – przegląd produktów

Oszczędzając na cele długoterminowe, możemy sięgnąć po oferty banków, TFI, towarzystw ubezpieczeniowych i pośredników finansowych. Takie produkty są tylko nieco bardziej skomplikowane niż konto oszczędnościowe czy lokata bankowa. Dla wytrawniejszych inwestorów są one elementem portfela opartego na samodzielnie wybranych aktywach.

Cechą charakterystyczną wielu długoterminowych instrumentów oszczędnościowych jest ich złożona, hybrydowa natura. Składają się one najczęściej z kilku elementów, na przykład lokaty i ubezpieczenia, które mogą funkcjonować także niezależnie jako osobne produkty. Takie „finansowe pakiety” możemy próbować skonstruować sami, nie zawsze jednak będziemy w stanie samodzielnie nabyć odpowiednie składniki. Barierą może być np. niewielka suma naszych oszczędności – fundusze inwestycyjne i inne wyspecjalizowane instytucje mają o wiele lepszy dostęp do finansowego rynku dzięki specjalnemu statusowi prawnemu i dużej skali działania.

Polisy lokacyjne

Lokaty połączone z polisą są najbezpieczniejszą hybrydową formą oszczędzania dostępną na polskim rynku. Przypominają one lokatę terminową o stałym (najczęściej) oprocentowaniu, lecz przynoszone przez nie zysk jest zwolniony z podatku Belki. Zaleta ta wynika z „opakowania” w produkt ubezpieczeniowy. Kapitał i „odsetki” od polisy (czyli świadczenie ubezpieczeniowe) są wypłacane w przypadku dożycia końca okresu ubezpieczenia, czyli zakończenia okresu trwania lokaty, lub przekazywane uprawnionemu po zgonie oszczędzającego. Najczęściej wysokość wypłaty dla uprawnionego jest równa kapitałowi lub nieznacznie od niego większa.

Zalety polis lokacyjnych:

* brak podatku od zysków,
* brak ryzyka,
* w razie śmierci ubezpieczonego – wypłata kapitału (czasem powiększonego o określoną kwotę) wskazanej osobie bez postępowania spadkowego i bez konieczności zapłaty podatku od spadków i darowizn.

Wady polis lokacyjnych:

* oprocentowanie nieodbiegające od oprocentowania lokat bankowych,
* najczęściej krótki termin – polisy lokacyjne nie są odpowiednie do długoterminowego oszczędzania, mogą raczej stanowić uzupełnienie portfela oszczędności,
* brak ochrony prawnej typowej dla depozytów bankowych; produkt nie jest objęty gwarancjami Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, lecz Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego.


Lokaty inwestycyjne

Połączenie lokaty bankowej z inwestowaniem w fundusze inwestycyjne może być atrakcyjną propozycją dla osób, które niechętnie biorą na siebie ryzyko, lecz chcą mieć możliwość osiągnięcia zysku wyższego niż w przypadku bankowych depozytów. Konstrukcja tego produktu opiera się zazwyczaj na podziale lokowanych środków na część depozytową i inwestycyjną. Proporcje podziału mogą być ustalone sztywno lub podlegać modyfikacji przez klienta. Część depozytowa przynosi ustalony zwrot (z reguły warunki oprocentowania są bardziej atrakcyjne niż w przypadku standardowych lokat terminowych), a stopa zwrotu z części inwestycyjnej jest zależna od notowań jednostek uczestnictwa wybranych funduszy inwestycyjnych w momencie zakończenia okresu lokaty.

Zalety lokat inwestycyjnych:

* umiarkowane ryzyko i szansa na ponadprzeciętne zyski,
* elastyczna konstrukcja umożliwiającą (w niektórych instytucjach) zerwanie przed terminem tylko części lokaty (na przykład części depozytowej) lub przedłużenie okresu przetrzymywania jednostek funduszy inwestycyjnych.

Wady lokat inwestycyjnych to przede wszystkim:

* możliwość poniesienia straty,
* brak możliwości dopłacania środków w okresie trwania lokaty,
* krótkoterminowy charakter oszczędzania,
* możliwość wystąpienia opłat manipulacyjnych związanych z nabyciem jednostek funduszy.


Produkty strukturyzowane

„Struktury”, jak potocznie nazywana jest ta kategoria produktów finansowych, to niezwykle zróżnicowana grupa instrumentów, mieszcząca się pomiędzy obszarami oszczędzania i inwestowania. Podstawową cechą produktów strukturyzowanych jest, w dużym uproszczeniu, dwuczłonowa budowa:

* część bezpieczna (np. lokata bankowa, obligacja zerokuponowa) ma łącznie z wypracowanymi odsetkami zagwarantować zwrot kapitału (lub jego części),
* część inwestowana w instrument ryzykowny ma za zadanie przynieść ponadprzeciętny zysk.

Decydując się na zakup produktu strukturyzowanego, powinniśmy zwrócić uwagę na:

* poziom ochrony kapitału – jaką część pierwotnej wpłaty odzyskamy, jeśli produkt nie przyniesie zysku,
* sposób określenia warunków wypłaty zysku – parametr ten jest ustalany w bardzo zróżnicowany sposób, od „zero-jedynkowego” podejścia począwszy (odsetki o określonej wysokości wypłacane są w razie spełnienia wskazanego warunku), na skomplikowanych algorytmach skończywszy,
* obciążenie zysku podatkiem Belki – zależne od formy prawnej produktu nie występuje w przypadku polis na życie i dożycie,
* opłaty – pobierane na początku (wstępne) i przy zerwaniu umowy przed terminem.



Główną zaletą produktów strukturyzowanych jest możliwość wypracowania zysków typowych dla inwestycji na rynku kapitałowym z jednoczesną ochroną przed poniesieniem nieograniczonych strat. Mimo średnioterminowego charakteru mogą one być co najmniej uzupełniającą formą gromadzenia i pomnażania oszczędności długoterminowych.

Wady produktów strukturyzowanych z punktu widzenia oszczędzającego:

* możliwość odnotowania faktycznej straty – jeśli produkt nie przyniesie zysku, to nawet zwrot całości kapitału nie chroni przed utratą wartości pieniądza w czasie,
* brak możliwości dopłacania środków,
* wysoką kwotę minimalnej wpłaty w przypadku niektórych produktów.


Programy oszczędnościowo-ochronne

Plany regularnego oszczędzania to produkty tworzone z myślą o wspomaganiu długoterminowego i celowego gromadzenia finansowych nadwyżek. Zarówno konstrukcja produktu, jak i nazewnictwo stosowane przez poszczególne instytucje bywa zróżnicowane. Można uznać, że fundament programów tego typu tworzą ubezpieczenie na życie i dożycie oraz inwestowanie w jednostki uczestnictwa funduszy inwestycyjnych. Klient zobowiązuje się do wnoszenia systematycznych wpłat przez określony czas, a w zamian zostaje objęty ochroną ubezpieczeniową oraz może liczyć na zyski z kapitału zgromadzonego w funduszach.


Oszczędzaj z głową » Wybierz dobre konto oszczędnościowe

Programy oszczędnościowe mają skłaniać do regularnego odkładania zadeklarowanej sumy – często stosuje się premiowanie systematycznych wpłat czy obniżanie opłat z rosnącym stażem uczestnika. Klient jest zniechęcany do wycofywania środków i karany za nieregularność, na przykład przez dodatkowe opłaty. Jeśli mieliśmy do tej pory problemy z regularnym odkładaniem pieniędzy lub zdarzyło nam się skonsumować przeznaczone na długoterminowy cel oszczędności, możemy przyjąć, że należymy do osób, którym lepiej przysłuży się narzucone odgórnie zobowiązanie i powinniśmy być „prowadzeni za rękę”. W tym przypadku psychologia ma pierwszeństwo przed finansami – nawet mniej korzystny z punktu widzenia zysku produkt jest lepszy niż bardziej zyskowny, ale niezmuszający nas do regularnego oszczędzania.

Zalety planów systematycznego oszczędzania:

* dostępność – wymagana comiesięczna składka może być ustalona na niskim poziomie,
* elastyczność – w większości przypadków możliwe jest wybranie typu strategii inwestowania w fundusze i późniejsze dokonywanie zmian,
* możliwość dokonywania nieregularnych dopłat poza harmonogramem,
* ochronę ubezpieczeniową i wynikające z niej korzyści (w tym uniknięcie podatku od spadków i darowizn w razie śmierci ubezpieczonego).

Wady programów tego typu to przede wszystkim:

* niekorzystny podział wnoszonych wpłat, zwłaszcza na początku umowy – w wielu planach oszczędnościowych początkowe wpłaty przeznaczone są na opłacenie usługi ubezpieczeniowej, a gromadzenie kapitału pracującego w funduszach przesuwane jest na później,
* obciążenie wpłat różnego rodzaju opłatami – administracyjnymi, manipulacyjnymi itp. Występowanie tych obciążeń obniża szybkość gromadzenia kapitału, zwłaszcza w pierwszych latach po przystąpieniu do programu.


Programy systematycznego oszczędzania w TFI

Programy regularnego inwestowania oferowane przez TFI są przeznaczone dla klientów, którzy chcą systematycznie nabywać jednostki uczestnictwa w wybranym funduszu. Regularne wpłaty premiowane są obniżeniem lub zwolnieniem z opłaty manipulacyjnej, ale mogą dawać także inne dodatkowe korzyści, na przykład objęcie ubezpieczeniem. Niedotrzymanie zobowiązania może oznaczać odebranie prawa do zniżek lub konieczność wyrównania otrzymanego rabatu.

Chcesz inwestować? » Wybierz fundusz inwestycyjny, który spełni twoje oczekiwania

Rozważając przystąpienie do programu, powinniśmy zwrócić uwagę na formułę pobierania opłaty manipulacyjnej, wysokość oferowanych rabatów, sposób określenia harmonogramu wpłat i ich górny limit (oraz konsekwencje jego przekroczenia). Warto także upewnić się, czy można będzie w łatwy sposób przenosić środki w razie konieczności zmiany strategii – czy dostępne są różne subfundusze i jakie są koszty konwersji.

Zaletami programów oszczędzania w TFI są przede wszystkim:

* dostępność – regularne wkłady nie wymagają dużych nakładów finansowych, często wymagany limit wpłat określany jest bez sztywnego harmonogramu – np. jako roczna suma wpłat,
* elastyczność i możliwość dostosowywania strategii inwestowania do aktualnych warunków rynkowych – gdy fundusz ma charakter funduszu parasolowego,< /li>
* obniżenie kosztów ponoszonych przez inwestora,
* kontraktowy charakter skłaniający do systematyczności w oszczędzaniu,
* możliwość obniżenia uśrednionej ceny nabycia jednostki poprzez regularne, niewielkie kwotowo zakupy.

Wadami planów przygotowywanych przez TFI mogą być:

* konieczność poniesienia opłaty początkowej lub wyrównania otrzymanych rabatów w przypadku nieregularnych wpłat.


Razem czy osobno?

Złożone produkty oszczędnościowe podlegają rynkowym modom – raz zajmują bardziej eksponowane miejsca na „wystawach” instytucji finansowych (jak dziś produkty strukturyzowane), a innym razem kryją się w cieniu. Zmienia się także ich konstrukcja - pojawiają się produktowe innowacje szybko podchwytywane przez konkurencję, podczas gdy starsze rozwiązania powoli znikają z cenników.

Świadomy adept sztuki zarządzania finansami osobistymi musi uważnie śledzić zachodzące przemiany, zadając sobie jednocześnie pytanie: „czy samemu można osiągnąć podobny efekt taniej, prościej, lepiej?”. W wielu przypadkach jest to możliwe – lokaty z funduszami z powodzeniem stworzymy sami, np. wykorzystując „antybelkowe” konto oszczędnościowe i jednostki funduszy nabyte przez internet bez opłat dystrybucyjnych i bez wymaganej kwoty minimalnej. Nie każdy będzie jednak skłonny poświęcić czas i energię na samodzielne tworzenie oszczędnościowego produktu na miarę – wówczas pakiety finansowe będą optymalnym rozwiązaniem.

Michał Kisiel
Analityk Bankier.pl

czwartek, 5 maja 2011

kredyt nie dla każdego.

Kredyt? Nie dla wszystkich

Autorem artykułu jest dywyn



Kredyty, to produkty bankowe, które dla wielu z nas są po prostu niedostępne. Powody tego są różne i nie zawsze muszą być spowodowane naszą złą sytuacją finansową. Wystarczy nie spełniać kryterium posiadania umowy o pracę lub posiadać ją, ale na czas określony i wyjątkowo krotki, by nasz wniosek kredytowy został odrzucony.

Czasami wystarczy zła historia kredytowa w BIK, aby nasza wizyta w banku stała się bezcelowa. Wyjście w takiej sytuacji jest tylko jedno: pożyczki gotówkowe udzielane przez firmy parabankowe. Czy to rzeczywiście jedyna opcja? W mojej ocenie absolutnie nie. Istnieje wiele innych rozwiązań, dzięki którym zyskamy dodatkową gotówkę.

Istotne jest jak dużą sumę pieniędzy chcemy pożyczyć, lub po prostu posiadać. Jeśli jest to kwota znaczna – pożyczka lub kredyt są jednak najprostszymi z wyjść. Przy mniejszych kwotach rozwiązań jest o wiele więcej. Pierwszym – najprostszym – jest oszczędzanie. Czasami umiejętne oszczędzanie wystarczy, aby uzyskać całkiem sporą kwotę pieniędzy. Rzecz jasna nie stanie się to natychmiast, ale w perspektywie czasu jest to możliwe.

Dodatkowa praca. Czasami, najlepszym sposobem pozyskania dodatkowej gotówki jest praca. Poza pracą wykonywaną na co dzień, podjęcie dodatkowego zatrudnienia – choć przez krótki okres – może podreperować budżet domowy i umożliwić zrealizowanie zamierzonych celów finansowych. Minusem jest czas niezbędny do osiągnięcia celu, plusem natomiast – brak dodatkowych kosztów typu odsetki, czy prowizje.

Pieniądze od rodziny lub przyjaciół. Oczywiście nie mam na myśli darowizny, choć i takie opcje mogą się pojawić, sensowniejszym rozwiązaniem są pożyczki prywatne. Bliskie osoby mogą pożyczyć szukaną sumę pieniędzy, i z pewnością koszty takiej pożyczki będą mniejsze niż koszty pożyczek w instytucji bankowej lub para bankowej.

Pożyczki social lendingg. Ze względu na niskie koszty takiego rozwiązania cieszy się ono olbrzymią popularnością. W sieci Internet istnieje sporo stron, na których można dokonać takiej transakcji.

Potrzeba posiadania dodatkowej gotówki nie zawsze musi oznaczać pożyczkę, a jeśli nawet, nie jest powiedziane, że koszty takiej transakcji muszą być znaczne. Warto więc rozważyć inne możliwości pozyskania gotówki. Kto wie, może okażą się korzystniejsze?

---

Osoby zainteresowane dotykowymi informacjami na temat pożyczek pozabankowych zapraszam do zapoznania się z poradnikiem: pożyczki pozabankowe.


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

środa, 4 maja 2011

Spojrzenie na średnioterminową, dwu - trzymiesięczną perspektywę rynków akcji i rynków surowcowych

Spojrzenie na średnioterminową, dwu - trzymiesięczną perspektywę rynków akcji i rynków surowcowych

Autorem artykułu jest Paweł Hanus



Obecną sytuację na rynkach akcji na świecie można generalnie nazwać jako niejednoznaczną i niejednorodną. Cześć rynków zatrzymała się poniżej ostatnich swoich średnioterminowych szczytów (poprzednie szczyty były w Europie w styczniu br., w Azji w październiku/listopadzie ur.), natomiast cześć po ich pobiciu lekko się skorygowała.

Dodatkowo nieodparcie nasuwa się myśl, iż obecna fala wzrostowa, rozpoczęta tak na rynkach akcji jak i surowców w okolicach maja/czerwca bieżącego roku, w bardzo dużym stopniu skorelowana jest z osłabiającym się dolarem i utrzymującymi się wraz ze słabością dolara wysokimi notowaniami surowców na świecie. Można przyjąć, iż wzrosty na rynkach akcji oraz surowców mają obecnie charakter w dużej mierze inflacyjny (ze względu na fakt, wyceniania surowców w dolarach amerykańskich, cześć ich wzrostów można określić jako obronę ich „realnej” wartości w środowisku tracącego na wartości wyznacznika ich ceny, czyli dolara).

Trzeba zastanowić się nad dwoma problemami: po pierwsze jaka jest najbliższa perspektywa dolara oraz czy obecna korelacja pomiędzy słabością dolara a pozytywnym sentymentem na rynkach akcji i surowców jest cechą permanentną. Ostatnie znaczące szczyty „słabości” dolara amerykańskiego wobec euro, z 2009 roku znajdują się na poziomie około 1,5 euro/dolar, czyli około 2% powyżej obecnej wartości. Wydaje się, iż będzie to na tyle silny poziom oporu by dolar na dłużej, nie mógł sobie z nim poradzić, co daje stosunkowo niewielki krótkoterminowy potencjał dla osłabiania się dolara wobec euro. Dodatkowo, co jest częściową odpowiedzią na postawiony drugi problem, już obecnie mamy do czynienia, z różną siłą względną poszczególnych rynków surowcowych. Niektóre, pomimo kolejnych rekordów „słabości” dolara nie osiągnęły swoich szczytów z lutego/marca bieżącego roku (np. miedź, nikiel, cynk). Paradoksalnie, co może być powodem do niepokoju dla zwolenników silniejszych wzrostów na rynkach akcji, niezwykle mocną hossę przeżywają obecnie surowce typowe jako lokata na czasy bessy, czyli złoto i srebro. Względnie słabiej zachowuje się miedź będąca barometrem spodziewanej przyszłej dobrej koniunktury.

Jednakże wydaje się, iż znaczący wpływ na pozytywną obecnie krótkoterminową koniunkturę na rynkach akcji i surowców ma dodatkowo program podtrzymywania płynności banków amerykańskich (skupowanie przez FED obligacji z rynku za sumę 75 mld usd miesięcznie), który potrwa do końca czerwca 2011 roku.

Przeciwwagą dla pozytywnych nastrojów na rynkach mogłyby być problemy trzech największych gospodarek światowych opisane przeze mnie w artykule „Trzy zagrożenia mogące zdecydowanie wpłynąć na spowolnienie wzrostu gospodarczego na Świecie”. Chodzi o: nadmierne zadłużenie USA i możliwość restrykcyjnego podejścia do tego tematu przez światowe agencje ratingowe. O trwający cykl restrykcyjnej polityki finansowej Chin, będący następstwem między innymi impulsu inflacyjnego mającego obecnie miejsce oraz możliwości wprowadzenia podobnego nastawienia w znaczącej części gospodarek światowych. A na koniec, o bardzo trudną sytuację Japonii spowodowaną trzęsieniem ziemi i tsunami. Jednak wydaje się, że efektów opisanych powyżej zjawisk należy spodziewać się w dłuższym, niż przyjęty w tym blogu około dwumiesięcznym okresie. Wszystkich zainteresowanych tematem odsyłam do wymienionego artykułu, na artelis.pl.

Jak wynika z przedstawionych powyżej przemyśleń, są argumenty za podtrzymaniem trwającej obecnie pozytywnej koniunktury na rynkach akcji i surowców, są również symptomy mogące świadczyć, iż cześć uczestników rynku przygotowuje się na gorsze czasy (rynki złota i srebra). A zbliżają się być może już czarne chmury nad gospodarką światową, a co za tym idzie nad analizowanymi rynkami.

Reasumując i biorąc wszystkie przedstawione powyżej argumenty po uwagę i zakładając, że nie wydarzą się w najbliższym czasie rewolucyjne i nieprzewidywalne dla Świata wydarzenia, wydaje się, iż rynki czeka stabilizacja na wysokich poziomach, z możliwością (zależną od fazy danego rynku oraz względnej jego siły) atakowania nowych lokalnych szczytów. Jednak wraz ze zbliżaniem się końca programu FED skupowania obligacji z rynku, można się spodziewać bardziej nerwowych ruchów na rynkach.

---

http://prynki.blogspot.com


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

marketing sieciowy-sposób na życie

21 Sekretów Sukcesu w Marketingu Sieciowym #5 To Biznes i Sprzedaż, a Nie Hobby i Dzielenie Się

Autorem artykułu jest Ewa Maria Szulc



Z tego artykułu dowiesz się, dlaczego warto pozbyć szkodliwych przekonań, co zrobić, aby dać sobie większą szansę na sukces, zacząc traktować marketing sieciowy jak biznes i jak przygotować najprostszy biznes plan.

Często zdarza się, że niektórzy już działający w marketingu sieciowym powtarzają „to nie jest sprzedaż” lub „my nie sprzedajemy, my dzielimy się”. Dzielenie się i sprzedawanie, to dwie zupełnie różne rzeczy. Gdy sprzedajesz, otrzymujesz zapłatę, a gdy sprzedaż jest efektem twojego polecenia, to już nie jest obiektywna opinia. Jest to argumentacja sprzedażowa mająca na celu podjęcie decyzji przez klienta i odniesienie przez ciebie korzyści z tego tytułu.

Tradycyjne szkolenie w marketingu wielopoziomowym oparte jest na twoich relacjach zbudowanych z przyjaciółmi i rodziną. Twój udział w biznesie rekomendacyjnym jakim jest marketing sieciowy, wprowadza dodatkowy czynnik jakie nie istniał wcześniej w twoich relacjach z przyjaciółmi i rodziną: pieniądze zarabiane na sprzedaży. To jest czynnik zakłócający twoje relacje, bo przecież twoi przyjaciele nie stali się przyjaciółmi w efekcie transakcji finansowych.

Nie masz szans na zbudowanie dochodu bazując tylko na rodzinie i znajomych. Jeśli nie czujesz się przekonany, pomyśl o innych zakładanych biznesach, które obserwujesz. Czy sklep spożywczy na rogu został stworzony tylko dla rodziny i przyjaciół? Nie, bo nie przetrwałyby tylko i wyłącznie na ich zakupach. Pomyśl teraz o sobie – dlaczego twój biznes miałby przetrwać funkcjonując w takim modelu?

Wcześniej czy później przyjdzie moment, że nie będziesz miał się do kogo zwrócić. Wtedy zrealizuje się jeden z dwóch scenariuszy: albo zrezygnujesz ze swoich marzeń o niezależności finansowej, albo zmienisz swoje podejście i zaczniesz traktować swoje działanie w marketingu wielopoziomowym jako prawdziwy biznes.

Aby przejść do drugiego scenariusza zacznij od przygotowania sobie choćby najprostszego biznes planu. Praca nad biznes planem rozpocznie zmianę twojego podejścia do marketingu sieciowego i urealni zbliżenie się do prawdziwych efektów.

Biznes plan jest dobrym narzędziem, jakie możesz wykorzystać przy pozyskiwaniu nowych osób. Prezentowanie twojego biznes planu pozwoli nowym osobom zobaczyć w tym biznesie to, czego ty na początku nie widziałeś.

Umieść w biznes planie następujące elementy:

1. Dlaczego zdecydowałeś się zająć tym biznesem i tutaj wpisz swoje prawdziwe powody. Niech będą szczegółowe i konkretne.

2. Badanie rynku czyli analiza szans produktu na sprzedaż, wymień konkurencję i ich ceny, uwzględnij wszystkie produkty jakie mogą konkurować z twoim produktem np. jeśli jest to farba do włosów, to konkurencją będą nie tylko farby do włosów, ale także pianki i szampony koloryzujące.

3. Koszty początkowe jakie będą konieczne do poniesienia np. na zakup produktów.

4. Planowane działania reklamowe i pieniądze jakie będą potrzebne, aby je zrealizować. Sprawdź jakiego rodzaju działania reklamowe firma dopuszcza, abyś nie naraził się na usunięcie z grona dystrybutorów. Nie każda firma dopuszcza wszystkie rodzaje reklamy.

5. Ilość czasu jaką będziesz potrzebował przeznaczyć na pracę tygodniowo i miesięcznie. Także które prace będziesz wykonywać sam, a które zlecisz komuś innemu.

6. Biuro – w domu czy będziesz wynajmował? Sprzęty biurowe: komputer, drukarka, papier do drukarki, długopisy, ołówki, wizytówki, pieczątki itd.

7. Samochód – masz czy będziesz musiał kupić?

8. Dostępny i planowany kapitał. Ile pieniędzy masz i możesz przeznaczyć na realizację wszystkich zaplanowanych działań, a ile będziesz mógł reinwestować z dochodu płynącego ze sprzedaży produktów oraz z budowania sieci. Ułatwieniem jest obowiązujący w firmie plan marketingowy, który pozwoli ci policzyć obroty i przychody.

---

Pobierz darmowy raport "Czy marketing sieciowy to dobry pomysł na biznes w Polsce?" i zapisz się na porady jak dobrze zacząć w tym biznesie - http://www.mlmy.info

wtorek, 3 maja 2011

Pieniądze na wakacje? jak je zebrać?

Pieniądze na wakacje czyli fundusz wakacyjny

Kolejny odpuszczony wypoczynek spowodowany brakiem pieniędzy? Nie pozwól na ciągłe przesuwanie terminu swojego wakacyjnego odpoczynku i zadbaj o finanse przeznaczone na urlop tworząc fundusz wakacyjny.

Idea funduszu wakacyjnego

Fundusz wakacyjny to miejsce gdzie będziemy zbierać pieniądze. Miejscem odkładania pieniędzy może być zarówno lokata terminowa , rachunek oszczędnościowy jak i również inny produkt z którego łatwo wypłacimy środki aby cieszyć się z długo oczekiwanych wakacji czy krótszego urlopu.
Odsetki od zgromadzonej kwoty to dodatkowy plus funduszu wakacyjnego, jednak główną ideą tego osobnego funduszu jest utrzymanie w ryzach finansów domowych i osobistych poprzez czynnik psychologiczny polegający na zobowiązaniu się do nie wypłacania środków, które są przeznaczona na konkretny cel.

Ile pieniędzy na wypoczynek?

Kwota jaką zgromadzimy w funduszu wakacyjnym zależy od naszych planowanych celów. Jeśli planujemy wylecieć do odległego zakątka ziemi to fundusz powinien zawierać proporcjonalnie więcej pieniędzy. Jeśli lecimy linią Ryanair warto zaopatrzyć się w kartę MasterCard, dzięki której oszczędzimy przynajmniej na locie. Kwota na wakacje w Polsce nad morzem czy w górach jest porównywalna z wypoczynkiem w innych krajach Europy mimo to ostateczny koszt wyjazdu zależy od naszych oczekiwań i ilości atrakcji na które jesteśmy skłonni wydać pieniądze.
Dla osób, które mimo wszystko nie są w stanie zbudować funduszu wakacyjnego, a mimo to chciały by wyjechać w podróż pozostaje możliwość skorzystania z gościnności innych osób w różnych krajach za pośrednictwem takich serwisów jak hospitalityclub.org, couchsurfing.org, globalfreeloaders.com oraz możliwość tymczasowej wymiany mieszkania czy domu z innymi w serwisie homeexchange.com.

Jak zbudować fundusz wakacyjny

Najprostszym rozwiązaniem jest otwarcie w banku osobnego rachunku oszczędnościowego i wyznaczeniu miesięcznej, tygodniowej bądź nawet dziennej kwoty jaką musimy przelewać do planowanego dnia wypoczynku aby uzbierała się suma by w pełni cieszyć się czasem wolnym od pracy i obowiązków.
Tworząc fundusz na nowy cel wakacyjny pamiętajmy aby korzystać z automatyzacji przelewów dzięki czemu unikniemy nie produktywnej i czasochłonnej pracy.

Dochód Pasywny z własnego produktu

Dochód pasywny z własnego produktu - stwórz swój produkt

Gdy stworzymy produkt na który jest zapotrzebowanie możemy osiągnąć pokaźne zyski, jednak możemy również osiągnąć coś znacznie lepszego – pasywny dochód.
Każdy dochód jest dobry. Jednak dochód ze źródła w które wkładamy mało pracy co jakiś czas cieszy podwójnie. Tak właśnie cieszy dochód pasywny ze sprzedaży własnego produktu wyprodukowanego pod kątem dochodu pasywnego.

Czym właściwie jest produkt?

Produktem jest każda rzecz, którą można sprzedać. Należy jednak pamiętać, że sprzedaż produktu musi odbywać się automatycznie, a nasz wysiłek musi polegać na okresowej kontroli czy wszystko dobrze funkcjonuje. Naszym sprzedawanym produktem może być kawa z automatu, wirtualny prezent w serwisie internetowym, własna książka czy też program lub skrypt sprzedawany przez automatyczny kanał dystrybucji.
Produkt wyprodukowany przez nas samych przynosi najwięcej korzyści. Sprzedając własnoręcznie wyprodukowany produkt omijamy pośredników i innych ludzi, którzy chętnie biorą część zysków dla siebie. Jednak istnieją możliwości wyprodukowania produktu bez posiadania specjalnych umiejętności pisarskich czy programistycznych.

Produkt wyprodukowany własnoręcznie

Każdy posiada umiejętności. Wystarczy tylko te umiejętności wykorzystać i stworzyć rzecz na którą jest zapotrzebowanie. Produkcję własnego produktu możemy zacząć nie posiadając żadnych środków finansowych – tutaj liczą się własne umiejętności i dobra analiza rynku. Stworzenie produktu musi odpowiadać zapotrzebowaniom rynku, bez tego nikt nie zainteresuje się ewentualnym zakupem. Lubisz pisać? Tworzyć programy? Skrypty? Zacznij działać.

Produkt wyprodukowany na zlecenie

Osobom, którym brakuje determinacji bądź po prostu mają trudności ze stworzeniem własnego produktu pozostaje zlecenie wyprodukowania produktu na zewnątrz. W Internecie znajdują się różne serwisy umożliwiające zlecenie wyprodukowania pewnej rzeczy. Oczywistym faktem jest, że napisanie książki nie zlecimy komuś jednak napisanie programu można zlecić programiście (www.zlecenia.przez.net).
W przypadku chęci zapełnienia niszy rynkowej, pewnym produktem możemy pokusić się o nawiązanie kontaktów z dostawcami z Chin (www.bigchina.pl).

Od czego zacząć tworzenie własnego produktu?

Zaczynamy od analizy zapotrzebowań rynku, która musi dostarczyć konkretnych wniosków. Wkraczając z produktem na rynek gdzie podobny produkt już istnieje trzeba się liczyć z walką z konkurencją. Podobnie wypuszczając produkt na którego nie ma zainteresowania, tracimy czas i pieniądze. Warto przyglądać się trendom na zagranicznych rynkach i być pionierem na rynku krajowym.

Automatyczny kanał dystrybucji

Własny produkt nie był by genialnym pomysłem gdyby nie możliwość sprzedaży bez własnego udziału. Tak zorganizowana sprzedaż pozwoli zaoszczędzić drogocenny czas.
Sprzedaż produktów poprzez stronę internetową jest idealnym rozwiązaniem. Stworzenie przyciągającej strony i podpięcie pod system obsługi płatności bezobsługowych pozwoli na automatyczną sprzedaż i dystrybucję sprzedawanych produktów. W takim rozwiązaniu dochody są prawie w 100% przelewane na nasze konto bankowe. Pozostaje do opłacenia prowizja dla systemu obsługi płatności oraz ewentualne podatki.
Kolejną propozycją jest udostępnienie produktu siecią, które zajmą się sprzedażą. Oczywiście z tytułu sprzedaży trzeba oddać odpowiedni procent udziałów od zysków.

Konserwacja

Zysk z tego typu działalności nie jest zupełnie pasywny. Co pewien czas trzeba kontrolować stan swojego produktu i kanałów sprzedaży. Również, problemem mogą okazać się reklamacje czy powtarzające się pytania klientów. Jeśli tylko to możliwe należy jak najdokładniej opisać produkt i najczęściej zadawane pytania na stronie internetowej, a z każdym przysłanym, nowym pytaniem należy powiększać bazę pytań i odpowiedzi na stronie produktu aby zapobiec nieustannemu udzielaniu odpowiedzi.
Wraz ze wzrostem sprzedaży można pokusić się o osobę, która będzie się zajmowała naszym biznesem. Zajmując się wszystkim osobiście zgarnialibyśmy cały zysk sami jednak należy pamiętać aby sprzedaż produktu odbywała z jak najmniejszym naszym udziałem, przecież najbardziej nam zależy na pasywnym dochodzie, czyż nie tak?
Artykuł nie wyczerpuje tematu tworzenia i sprzedawania własnego produktu jednak daje obraz całości i pokazuje, że stworzenie produktu, a następnie jego automatyczna sprzedaż może przynieść zyski w postaci pieniędzy oraz zaoszczędzonego czasu.

Zasada 80/20

Zasada 80/20 kluczem do efektywnej pracy. Zasada paret

Jak powstała zasada 80/20?

Zasada 80/20 została stworzona przez włoskiego ekonomistę i socjologa Markiza Vilfredo Federico Damaso Pareto (inna nazwa to zasada pareto). Włoch Pareto poprzez analizę dochodów ludności w wyznaczonych przedziałach zauważył, że 80% bogactwa jest skupiona w rękach 20% ludności. Z biegiem czasu zaobserwowano podobne zjawisko w innych dziedzinach życia, z czego wykrystalizowała się zasada mówiąca, że 20% badanych obiektów związanych jest z 80% pewnych zasobów, czyli 80% wyników pochodzi z 20% działań.

Do czego służy zasada pareto?

Nie wszystkie podejmowane działania mają taką samą wartość. Zasada pareto pokazuje, że większa uwaga poświęcona małemu procentowi pewnych działań, klientom czy produktom przynosi ogromną część pracy, czy zysków. Wybranie i poświęcenie szczególnej uwagi tylko 20% najważniejszych działań zwiększa produktywność.
Oczywiście procentowe proporcje są umowne i mogą być inne. Ważna jest aby skupiać się na najważniejszych rzeczach, klientach aby osiągać najwyższą produktywność i najwyższy zysk.

Jak wykorzystać zasadę 80 na 20 w codziennym życiu?

Zasadę 80/20 można wykorzystywać praktycznie w każdej dziedzinie życia, jednak istnieją pewne dziedziny i czynności w których zasada po prostu się nie sprawdza.
Na pewno zasada pareto sprawdza się w poniższych przykładach, pamiętaj jednak, że procentowe proporcje są umowne:
20% wykonywanej pracy daje nam 80% efektów
20% klientów przynosi 80% zysków
20% kierowców jest odpowiedzialne za spowodowanie 80% wypadków
20% materiału zajmuje 80% egzaminu
20% stron w serwisie internetowym odwiedza 80% internatów
20% kryminalistów popełnia 80% przestępstw
20% ubrań nosimy przez 80% czasu
20% powierzchni dywanu przypada na 80% zużycia
Wprowadź w życie zasadę pareto i zwiększ produktywność, pamiętaj, że 100% nakładów nie przynosi 100% efektów. Przeanalizuj swoje zadanie bądź sprawdź swoich klientów i wybierz zadania i klientów, z których masz najwięcej korzyści.

 

5 kroków do niezależności finansowej

5 kroków do niezależności finansowej

Każdy nie dorobi się fortuny, jednak każdy może osiągnąć finansową niezależność stosując się do poniższych wskazówek.

1. Wiedza o finansach

Doskonal swoją wiedzę z zakresu finansów. Nie ufaj w ciemno poradom innych osób i reklamom dopóki samemu nie sprawdzisz atrakcyjności oferty. Cały czas czytaj, analizuj, oceniaj.

2. Zły kredyt

Wyeliminuj wszelkie zaciągnięte kredyty zaczynając od tych najwyżej oprocentowanych i naucz się wydawać mniej niż zarabiasz, generując przy tym nadwyżki finansowe.

3. Zarządzanie finansami

Kontroluj wydatki i wydawaj mniej niż zarabiasz. Pogrupuj swoje zaoszczędzone pieniądze według ich przeznaczenia. Każde dodatkowe nadwyżki finansowe staraj się przelewać do określonych grup dopóki dany cel nie zostanie osiągnięty.

4. Fundusz bezpieczeństwa

Stwórz barierę ochroną poprzez utworzenie funduszu bezpieczeństwa, z którego sfinansujesz nieprzewidziane wydatki. Im większy utworzysz fundusz bezpieczeństwa tym większy komfort psychiczny osiągniesz.


5. Oszczędzanie długoterminowe

Nie licz, że potrzebne Tobie pieniądze na emeryturze zapewni tylko państwo, lepiej samemu zacznij gromadzić gotówkę, a pomoc finansową od państwa na starość traktuj jako dodatkowy przychód. Pamiętaj jednak, aby nie oszczędzać wszystkich pieniędzy na właściwą emeryturę, owa może nie nadejść. Lepiej dobrze rozplanuj oszczędności i ciesz się mini emeryturami już dziś.